Wywiad z K. Borowicz

Katarzyna Borowicz – Miss Polonia 2004; Miss Earth Water (II Vicemiss Earth) 2005; Queen of Europe i III Vicemiss World 2004

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w marcu 2009 roku.

Droga na szczyt

Kwiecień 2004 r. – przygotowania do matury… Znajomy mojego taty, który pracował z nim w gazecie, był organizatorem regionalnym wyborów Miss Polonia Południowej Wielkopolski. Namawiał mnie do udziału w tym konkursie. Nie byłam od razu zdecydowana. Generalnie od zawsze myślałam o pracy modelki. Wiedziałam, że te dwa światy -miss i modelki- różnią się od siebie. Bardzo się różnią…
Nie byłam pewna, jaką podjąć decyzję również dlatego, iż finał miał odbyć się 2 dni przed maturą. Chciałam zostać w domu i uczyć się.
Wszyscy dookoła, znajomi, rodzina, mówili, abym spróbowała…Ostatecznie namówiła mnie do tego koleżanka Magda Fabiszak, która była Miss Regionu z poprzedniego roku, a zarazem udało jej się dostać do finału Miss Polonia 2003. Poniekąd właśnie to mnie zachęciło. Pamiętałam, jak trzymałam za nią kciuki i chciałam, aby to ona założyła koronę Miss Polonia 2003.
Zdecydowałam się wystartować. Stwierdziłam, że być może otworzy mi to jakieś drzwi. Nigdy wcześniej nie byłam nawet w Warszawie, całe życie mieszkałam w Ostrowie Wielkopolskim. Gdzieś w głębi siebie wiedziałam, że chcę się stamtąd wyrwać.

Finał Miss Polonia Południowej Wielkopolski wygrałam. Magda zakładała mi koronę.
Niby chciałam wygrać, niby wcale mi na tym nie zależało. Nie byłam pewna swoich sił. Chwilę przed ogłoszeniem werdyktu w trakcie przerwy Magda podeszła do mnie i powiedziała: „No niestety Kasiu…” Stwierdziłam: o.k., spróbowałam, nie udało się…Trudno się mówi. Chwilę potem, scena, ogłoszenie werdyktu: „Miss Polonia Południowej Wielkopolski została…” Paweł – organizator, prowadzący – wyczytuje moje nazwisko! Haha…, a Magda wkłada mi koronę na głowę… Byłam w szoku, bo nastawiłam się, że to nie ja…Pamiętam ten moment do dziś. Potem dość długo śmiałyśmy się z Magdą z kawału, jaki mi zrobiła.
Tym bardziej się cieszyłam, ponieważ 2. Vice Miss Regionu została wspólna koleżanka Magdy i moja, Monika Mocna. Wiedziałam, że teraz czekają nas półfinały konkursu Miss Polonia i Monika pojedzie ze mną, nie będę sama. Gdyby nie ten fakt nie wiem, czy bym tam pojechała.

Ale zrobiłam to… Miałam wyjechać o 7.00 rano z Ostrowa, przede mną była perspektywa kilkugodzinnej jazdy do Siedlec, na drugi koniec Polski. Zaspałam…Koleżanka, fryzjerka, która od dziecka zajmowała się moimi włosami, jedna z osób, które najbardziej trzymały za mnie kciuki, obudziła mnie o 7.30. Szybko pomogła mi się spakować, ubrać, pojechałyśmy po Monikę i ruszyłyśmy w drogę. Całą przespałam.
Dojechałyśmy spóźnione. Na szczęście przyjęli nas na eliminacje.
Do domu wróciłam z szarfą finalistki Miss Polonia 2004. Cieszyłam się. Kolejny etap w moim życiu zaliczony!

Zwariowany rok z koroną na głowie

2004 r…Tak naprawdę… Był to zwariowany rok. Odwrócił moje życie do góry nogami. Nie sądziłam, że w tak krótkim czasie może przytrafić mi się tyle niesamowitych wrażeń. I tych dobrych, i tych najgorszych….

Zgrupowanie przedfinałowe oraz galę finałową konkursu Miss Polonia wspominam bardzo miło. Jak zwykle byłam niepewna swoich sił i nieświadoma urody. Całe zgrupowanie i finał zastanawiałam się, która z dziewczyn wygra. W mojej skali ocen byłam na ostatnim miejscu, a tu miłe zaskoczenie…
Największe emocje towarzyszyły mi podczas wycztywania nazwisk do Top 5. Byłam naprawdę w szoku, że przechodzę każdy kolejny etap konkursu tak po prostu.
Byli ze mną moi rodzice, brat i ciocia. Cały czas świetnie się bawiłam na scenie zapominając o tym, że jest to finał konkursu Miss Polonia i na żywo oglądają mnie miliony Polaków. Ja po prostu tam byłam, a obecność rodziców sprawiła, że zapomniałam o tym, co się tak naprawdę dzieje.
Pamiętam twarze i miny rodziców podczas, gdy ogłaszano werdykt jury. Tata tak bardzo chciał, abym wygrała…Bałam się o jego zdrowie, aby nic mu się nie stało. Tak bardzo się tym przejął. Udało się, jego marzenie spełniło się…A moje? Ja jak zwykle byłam w szoku zadając sobie pytanie: ”Ja??? Przecież tam było tyle ładnych dziewczyn…”

Był to naprawdę zwariowany rok…Miesiąc po finale Miss Polonia, 3 tygodnie przed wylotem do Chin na konkurs Miss Świata, zmarł mój tata…Najgorsza rzecz, która mogła mi się przydarzyć w życiu…To czekało na mnie. Wiedziałam, że ten moment kiedyś nastąpi, nie wiedziałam, że tak szybko. Nie spodziewałam się, że akurat teraz… Wtedy, gdy wszystko mi się układa… gdy moje życie nabiera tempa… przynosi sukcesy. Byłam bliska załamania i podjęcia decyzji o zostaniu w domu i nie pojechaniu na Miss World. Nie chciałam tam lecieć. Wiedziałam, że będę tam sama, świeżo po takiej tragedii. Będę musiała się uśmiechać, udawać, że jestem szczęśliwa.
Rodzina podjęła za mnie decyzję o wyjeździe. Wszyscy mówili, że tata tego bardzo chciał i bardzo mi kibicował…Pojechałam tam dla niego. Z drugiej strony bardzo dobrze mi ten wyjazd zrobił, nie miałam czasu o myśleć o swojej tragedii, w momentach, gdy było mi przykro, miałam wokół siebie wspaniałe koleżanki, które bardzo pomogły mi w pozostaniu w dobrej kondycji psychicznej. Byłam w Chinach, daleko od domu, od swojego dotychczasowego życia. Poznałam mnóstwo ludzi.

Tym razem byłam świadoma powagi sytuacji, tego, że to konkurs Miss World !
Zajęłam 4. miejsce. Takiego sukcesu dla Polski nie było od 12-stu lat. Byłam dumna z siebie. Gdybym została w domu… Nie spróbowała swoich sił… To było wspaniałe uczucie przechodzić każdy etap najważniejszego konkursu piękności na świecie pomyślnie. Wspomnienia z wyborów Miss Świata na zawsze pozostaną w mojej pamięci.
Wróciłam do Polski. Na lotnisku na mój powrót czekało mnóstwo ludzi. Nie przypuszczałam, że mój sukces odbije się aż takim echem. Już w samolocie czytając Gazetę Wyborczą zobaczyłam swoje zdjęcie z finału…Wow, to było naprawdę coś!
Kiedy czekałam na bagaż, podeszli do mnie jacyś ludzie informując, że wszyscy na zewnątrz się niecierpliwią. Pomyślałam: „Jacy wszyscy???” Nie spodziewałam się, że na mnie, Kasię Borowicz, będzie czekało mnóstwo fotoreporterów, Biuro Miss Polonia i mój narzeczony…
Jest to kolejny moment mojego życia, który pamiętam doskonale.
Byłam wykończona po 20-sto godzinnej podróży z Chin, a zarazem rozbita emocjonalnie. A jednak zaraz po powitaniu, prosto z lotniska, pojechałam do dziecięcego szpitala onkologicznego, gdzie czekały na mnie tłumy małych pacjentów. Cieszył mnie fakt, że sprawiłam przyjemność swoją osobą wspaniałym dzieciakom.
Potem wspólnie z narzeczonym pojechaliśmy do Ostrowa. Na dole, przed moim blokiem, czekali fotoreporterzy. Była godzina 22.00, chciałam tylko iść spać i wypocząć, a tu przede mną było mnóstwo wrażeń.
W domu czekała cała rodzina, bardzo zniecierpliwona. Moi wspaniali sąsiedzi i rodzina, ustroili klatkę schodową, a na drzwiach wisiała wycięta z papieru korona z napisem „Queen Kasia „. Boże, jakie to było wspaniałe uczucie! Poczułam się wyjątkowo, wszyscy zaczęli mnie traktować jak nie tą samą Kasię, która miesiąc wcześniej była dokładnie tą samą osobą, tylko bez tytułu 3. Vice Miss Świata.
Następne dni w domu wyglądały podobnie do tych zaraz po finale konkursu Miss Polonia. Non stop dostawałam SMS-y z gratulacjami, nawet od osób, których nigdy w życiu nie widziałam, nie znałam. Wszyscy gratulowali, nawet ci, których znałam jedynie w dzieciństwie. Przez ten czas czułam się naprawdę wyjątkowo. W międzyczasie udzielałam setek wywiadów, miałam mnóstwo sesji zdjęciowych, mój telefon miał tzw. gorącą linię. Dopiero po jakichś 2 tygodniach, jak wszyscy ochłonęli, miałam czas dla siebie, czas na odpoczynek w gronie rodziny. A potem zajęłam się obowiązkami Miss Polonii. Podróżowałam po całym kraju, uczestniczyłam w eventach, pokazach mody, nadal udzielałam wywiadów, odwiedzałam chore dzieci, domy starców. Poznałam tysiące ludzi. I zawsze wszyscy chcieli ze mną zdjęcie i autograf 🙂 (ciekawe, czy mają je do dzisiaj).

Poza 4. miejscem w konkursie Miss World, zajęłam jeszcze później 3. miejsce w konkursie Miss Earth 2005 i 4. miejsce w konkursie Miss Europe 2006. Od czego, moim zdaniem, zależy sukces na konkursie piękności? Myślę, że zarówno w konkursie Miss Polonia, jak i na konkursach międzynarodowych osobowość jest najważniejsza. Przecież każda z nas będąc finalistką Miss Polonia czy konkursu międzynarodowego jest piękna.

To, co najważniejsze

W 2004 roku miałam 19 lat. Byłam po maturze, w trakcie wybierania studiów. Byłam zagubiona, nie wiedziałam, co dalej ze sobą zrobić, szukałam swojej drogi w życiu. I to mi chyba nadal zostało. Aczkolwiek teraz wiem, że muszę podejmować decyzje. Jestem starsza, beztroskie życie nastolatki skończyło się. Wtedy… po prostu żyłam każdym dniem. Brałam to, co mi życie przyniosło. Poniekąd tak jest do dzisiaj, lecz teraz jestem bardziej świadoma wszystkiego, co spotyka mnie w życiu..

Zaraz po finale konkursu Miss Polonia powiedziałam Karolinie Goraździe, że współczuję sama sobie. Nie byłam zadowolona ze swojej wygranej. Nie wiem czemu. Teraz się z niej bardzo cieszę, bo otworzyła mi wiele nowych drzwi.
Wszystko, co mam dzisiaj, zawdzięczam konkursowi Miss Polonia. Gdyby nie ten konkurs, nie poznałabym tylu wspaniałych ludzi. Dzięki udziałowi w tej imprezie poznałam Elę Wierzbicką, Martę Matyjasik – wspaniałe dziewczyny, z którymi łączy mnie przyjaźń. Cieszę się również ze znajomości z Karoliną Gorazdą, która jest wspaniałą osobą. Cieszę się, bo miałam okazję poznać wszystkie Miss Polonia, wszystkie zwyciężczynie konkursu z lat ubiegłych, które mają te same doświadczenia z innej perpektywy, inne przygody związane z konkursem. Są to rzeczy, których nie dałoby mi żadne inne doświadczenie w moim życiu.

Nie wiem, co by ze mną teraz było, gdybym się nie zdecydowała. Start w konursie był najlepszą decyzją w moim życiu.
Wszystko to, co przeżyłam w ciągu tego roku, bardzo mnie ukształtowało, miało wielki wpływ na moje życie. Musiałam bardzo szybko z młodej, żyjącej beztrosko nastolatki, stać się kobietą. Wszyscy ode mnie tego oczekiwali. Było to dość duże obciążenie psychiczne, ale dałam radę. Dzięki temu dziś mam zupełnie inny pogląd na świat. Na wszystko patrzę z przymrużeniem oka, analizuję i staram się podejmować trafne decyzje w każdej sytuacji.

Dzięki wygranej w konkursie Miss Polonia odwiedziłam Chiny, Filipiny, Ukrainę. Między innymi wyjazdy konkursowe uświadomiły mi, że świat jest piękny i zachęciły do podróżowania, zwiedzania, stałam się ciekawa świata. Co roku staram się wyjechać gdzieś daleko i zobaczyć miejsca, w których jeszcze nie byłam.

Co mi zostało do dziś po tamtym zwariowanym roku??? To, że będąc Miss Polonia musiałam zawsze dobrze wyglądać, przez co często patrzyłam w lustro. Tak jest do dziś. Nie przejdę obojętnie nawet obok wystawy sklepowej, gdzie w szybie mogę zobaczyć swoje odbicie. Muszę zawsze wyglądać nienagannie. Nie wyjdę w miejsce publiczne bez makijażu i dobrze dobranego ubrania. Chcę zawsze wyglądać modnie i odpowiednio do sytuacji.

Poza tym mam mnóstwo zdjęć, pamiątek z konkursów międzynarodowych, mnóstwo znajomości, które utrzymuję do dzisiaj. Założyłam sobie profil na stronie Facebook między innymi po to, by odszukać wszystkie koleżanki z konkursów międzynarodowych i aby pozostać z nimi w kontakcie.

Katarzyna dzisiaj

Jeszcze przed finałem Miss Polonia zakochałam się…Jestem z tym mężczyzną do dzisiaj, bardzo szczęśliwa, to już prawie 5 lat…

Pełniąc obowiązki Miss Polonia poznałam Martę Jakoniuk, która była finalistką Miss Polonia w 2005 roku. Zaprzyjaźniłyśmy się. Potem Marta została bookerką w agencji modelek, zwerbowała mnie do niej i rok temu wysłała do Mediolanu. Tak mi się spodobało, że postanowiłam po raz kolejny odwrócić życie do góry nogami. Podjęłam decyzję, że chcę w Mediolanie zostać i zamieszkać. Zwariowałam na punkcie tego miasta, na pukcie mody. Uczę się włoskiego, pracuję jako modelka, w tej chwili w jednej z najlepszych agencji modelek na świecie Elite Milano. Każdego dnia otwierają się nowe drzwi. Są to rzeczy, o których marzyłam w dzieciństwie. Moje sny się spełniają. Świadomie kieruję każdym krokiem, świadomie podejmuję każdą decyzję.
Mam plany związane z Mediolanem. Dzięki pracy modelki poznaję nowych ludzi. W przyszłości chcę pracować w telewizji lub w branży modowej. Zostać menedżerem znanej marki. To są na razie plany i marzenia, ale wiem, że jeśli cierpliwie, konsekwentnie dążymy do celu, wszystko może się udać. Na razie, kiedy jestem w Polsce, prowadzę program „Babskim okiem” w telewizji internetowej Lecha Poznań.
Do realizacji planów, poza cierpliwością i konsekwencją, niezbędne jest także pozytywne myślenie. Po śmierci taty zawsze myślę pozytywnie. Wiem, że on nade mną czuwa i wszystko, co się teraz wokół mnie dzieje i działo po jego śmierci, jest wynagrodzeniem za to, ze odszedł…

Dzięki konkursowi Miss Polonia spełniły się moje życzenia. Teraz ja, z okazji 80-cio lecia konkursu, życzę mu, aby przetrwał kolejne 80 lat albo i dłużej, może nawet 800…

Dodaj komentarz